Facebook jest najpopularniejszą siecią społecznościową na świecie. Codziennie korzysta z niego ponad miliard osób. Jest to na pewno bardzo potężne narzędzie jeżeli chodzi o wsparcie dla każdego biznesu ale nie jedyne.

Jeszcze 6 lat temu większość zapytań użytkowników do wyszukiwarki Google było inspirowanych tym, co zobaczyli oni w telewizji - to telewizja była głównym medium kształtującym potrzeby konsumentów. Obecnie tą rolę systematycznie przejmuje Facebook - to on zaczyna mówić nam czym w danym momencie powinniśmy się zainteresować - czego szukać w Google.

Mamy więc z jednej strony media kreujące potrzeby, a z drugiej media takie jak wyszukiwarka Google, czyli zaspokajające te potrzeby. Do Google idziemy jak już mamy daną potrzebę, żeby w danym temacie dowiedzieć się więcej, a finalnie "zawrzeć transakcję". Oczywiście chodzi tu o szeroko rozumiane "zawarcie transakcji", bo oprócz zakupu w sklepie internetowym może to być też telefon wykonany do salonu kosmetycznego, umówiona wizyta u stomatologa, czy wizyta w restauracji.

Nawet w momencie kiedy Facebook umożliwiłby wyszukiwanie w swoim serwisie to będzie mu bardzo trudno ogarnąć cały internet, ponieważ oprócz stron firmowych na Facebook istnieje jeszcze cały świat firmowych stron internetowych, które są dostępne w niezależnych domenach internetowych. Istnieją również inne media społecznościowe, które konkurują z Facebook - są także użytkownicy, który nie mają tam nadal konta lub mają ale z niego nie korzystają, bo wolą Twitter lub Snapchat.

Firma, żeby efektywnie pozyskiwać zlecenia i nowych klientów z Internetu musi wykorzystywać obydwa z opisanych powyżej typów mediów. Z jednej strony musi wykreować potrzebę - np. poinformować mieszkańców, że w ich okolicy otworzyła się nowa, fajna, włoska restauracja. Z drugiej strony musi być gotowa, żeby użytkownicy mogli ją znaleźć w wyszukiwarce, bo reklama kreująca potrzebę nie zawszę ma natychmiastowy efekt. W większości wypadków dzieje się tak, że użytkownik kilka razy musi zobaczyć daną reklamę, żeby wywarła ona na nim efekt. Tym efektem nie zawsze musi być kliknięcie w reklamę i wejście na naszą firmową stronę www. Tym efektem jest często późniejsze wyszukanie firmy, której reklamę widzieliśmy już gdzieś wcześniej, dlatego nasza firma powinna być również widoczna w wyszukiwarkach takich jak Google.

Czyli kiedyś widziałem reklamę tej włoskiej restauracji na Mokotowie, ale nie pamiętam jak ona się nazywała - wchodzę więc do wyszukiwarki i wpisuję: "restauracja włoska Mokotów". Jaką mam szansę, że moja restauracja pojawi się wysoko w wynikach wyszukiwania Google na interesujące mnie frazy jeżeli nie mam własnej strony internetowej tylko fanpage na Facebook - ZNIKOME!

Google indeksuje cały świat internetu głównie zaczytując informacje bezpośrednio ze stron internetowych umieszczonych w osobnych domenach. To właśnie te strony są dla wyszukiwarki głównym źródłem informacji o danej firmie. Google patrzy na firmy bardzo szeroko nawet analizując ile osób i o jakich godzinach przychodzi w dane miejsce / do danej firmy / restauracji / kawiarni / zakładu. Google już ponad 4 lata temu wdrażając swoją technologię richsnippets i komunikując strategię Google Now dał do rynku jasny sygnał, że chcą połączyć bezpośrednio osobę szukającą z finalnym usługodawcą bez udziału pośredników. 

Dla Google każdy biznes powinien więc być obecny w Internecie w oparciu o swoją własną domenę i stronę www. Pewnie Facebook chciałby, żeby każdy biznes miał u nich swoją stronę firmową / fanpage i to jest absolutnie słuszne podejście, dlatego m.in. dają oni dużo większe możliwości reklamowe w swoim serwisie właśnie takim firmom. Dokładnie tak samo robi Google - też premiuje firmy, które są obecne w Internecie w taki sposób w jaki oni tego oczekują, czyli mają własną stronę internetową w oparciu o własną domenę. To te firmy mają szansę być wysoko w wynikach wyszukiwania na frazy, po których mogą ich szukać użytkownicy.

Jest jeszcze kilka innych, nie mniej istotnych argumentów dlaczego warto posiadać własną stronę internetową, a nie tylko firmowy fanpage na Facebook. Gromadząc tzw. dane audience (w uproszczeniu chodzi o sławne ciasteczka / ang. cookies) o użytkownikach odwiedzających naszą stronę budujemy własną bazę danych - jest to bardzo istotna, długofalowa wartość każdego biznesu. Tak jak na Facebook nasz firmowy fanpage zbiera lajki budując bazę naszych klientów, tak samo może to robić nasza strona www. Tak samo jak możemy dotrzeć z reklamą do naszych fanów na Facebook, tak samo możemy dotrzeć do naszych klientów poza serwisami społecznościowymi. Musimy zdawać sobie sprawę, że Facebook nie jest jedynym miejscem gdzie ludzie spędzają czas w Internecie. Są jeszcze portale, gazety, blogi serwisy wideo czy serwisy plotkarskie. W tych wszystkich miejscach też możemy dotrzeć do naszych potencjalnych klientów jednak warunkiem koniecznym do tego jest posiadanie własnej strony internetowej dla firmy.

Jeżeli nadal nie jesteś przekonany do posiadania własnej strony internetowej to na koniec mam jeszcze jeden mocny argument. Nie jest on ostatni, bo aspektów obecności firmy w sieci jest wiele, ale mam nadzieję, że będzie dla Ciebie istotny. Całą wartość swojej firmy w internecie budujesz w oparciu o własną stronę i domenę internetową. Jeżeli Twoja jedyna strona to fanpage na Facebook, to uzależniasz swoją firmę tylko od jednego serwisu - to tak jakbyś miał restaurację w biurowcu i nie wpuszczał do niej żadnych klientów z zewnątrz.


Przedsiębiorca w założeniach powinien być wolny i nie uzależniać się od nikogo. Kiedyś w pociągu poznałem właściciela jednej z większych piekarni w Trójmieście (chyba największej). Rozmawialiśmy długo o biznesie, a ja z tej rozmowy zapamiętałem jedną istotną rzecz - kluczem do sukcesu tego przedsiębiorcy okazało się być to, że nie uzależnił się o sieci handlowych. Wtedy, kiedy wszystkie piekarnie biły się o to, żeby ich pieczywo było sprzedawane w Carrefour czy innej Biedronce ten przedsiębiorca rozegrał to po mistrzowsku. Nie uczestniczył w wyniszczającej walce cenowej pomiędzy piekarniami chcącymi wstawić swoje produkty do supermarketów. Zamiast tego otwierał swoje własne sklepy wszędzie tam gdzie otwierał się jakiś supermarket. Dzięki temu nie wylądował finalnie "na smyczy" supermarketów, które co roku w negocjacjach wyciskają ostatnie krople marży z dostawców i dają półroczne terminy płatności. 

Za pieczywo sprzedane w jego własnych piekarniach klienci płacą od razu i te pieniądze trafiają do niego od razu. Ten przedsiębiorca nie uzależnił swojego biznesu od jednego dużego gracza i tak samo Twoja firma nie powinna być uzależniona w internecie tylko od Facebook.

PS: Jeżeli firmowa strona internetowa byłaby rzeczywiście zbędna to Facebook nie miał by własnej strony www, a wystarczyłby mu jedynie ich firmowy fanpage... a tak nie jest :-) Tu można zobaczyć firmową stronę Facebooka: https://newsroom.fb.com